FAIL (the browser should render some flash content, not this).

  O NAS  | POKOJE   | IMPREZY INTEGRACYJNE  | GALERIA  | RESTAURACJA I KAWIARNIA  | ATRAKCE OKOLIC  

Domki letniskowe

W tym roku minęło pięć lat odkąd znam się z moja kochaną żoną. Postanowiłem z tej okazji zrobić jej niespodziankę i zabrać ją w miejsce gdzie się poznaliśmy, czyli na Kaszuby. Nie byliśmy tam już od jakiegoś czasu. Wynająłem domek letniskowy w ośrodku w lesie nad jeziorem. Dokładnie tam się poznaliśmy. Był wtedy długi weekend majowy. Ona przyjechała na wypoczynek rodzinny, a ja pracowałem w ośrodku jeździeckim. Pamiętam, że na ten weekend majowy było dużo chętnych, aby nauczyć się jeździć konno. Było też dość sporo instruktorów jazdy konnej, a ona trafiła akurat do mojej grupy. Nigdy nie zapomnę jej przerażonej miny, kiedy pierwszy raz wsiadała na konia, ale po niedługim czasie oswoiłam się z nim i jeździła konno najlepiej ze wszystkich. To mi chyba zaimponowało, więc postanowiłem zaprosić ją na miły spacer po okolicznych kaszubskich lasach. Zaskoczyła mnie, gdy przyjęła zaproszenie. Od tego dnia co wieczór chodziliśmy na takie spacery lub też siedzieliśmy nad jeziorem. Kiedy weekend majowy dobiegł końca, oboje wiedzieliśmy, że łączy nas coś szczególnego. Jeszcze jakieś dwa razy spotkaliśmy się w owym ośrodku letniskowym i później już szła bardzo szybko. Zaczęliśmy odwiedzać się w swoich rodzinnych miastach, teraz jesteśmy małżeństwem i odwiedzamy „stare kąty”. Owszem, tegoroczne wczasy nad jeziorem wyglądały trochę inaczej. Oczywiście skorzystaliśmy z oferty ośrodka w lesie nad jeziorem i poszliśmy na lekcje jazdy konnej, tylko tym razem oboje w charakterze uczestników. Jak się okazało instruktorem jazdy konnej w ośrodku jeździeckim był jeden z chłopaków, z którymi pracowałem w ten pamiętny majowy weekend. Był zaskoczony, gdy zobaczył nas razem i dowiedział się, że wszystko zaczęło się właśnie w tamten weekend. Po miłej rozmowie wzięliśmy konie i udaliśmy się na niedługą przejażdżkę. Miło było znowu zobaczyć ten piękny kaszubski las. Jak to w przyrodzie bywa, wiele się tam pozmieniało, aczkolwiek rozpoznawaliśmy te miejsca. Odwiedziliśmy tez kilka nowych zakątków owego kaszubskiego lasu. Oprócz w siodle dużo czasu spędzaliśmy nad jeziorem. Pogoda byłą piękna, więc można było skorzystać z uroków wczasów nad jeziorem i można było się wykąpać. Oczywiście nie byłoby wczasów na Kaszubach bez zwiedzania tej wspaniałej krainy. Jako iż nigdy wspólnie nie mieliśmy okazji tego zrobić, bo moja żona zwykle przyjeżdżała na Kaszuby na wypoczynek rodzinny, a ja pracowałem, więc teraz udaliśmy się w kilka malowniczych miejsc. Poznaliśmy również kilka ciekawych osób, które zamieszkiwały sąsiednie domki letniskowe. Spotykaliśmy się z nimi wieczorami przy ognisku lub grillu. Czasami szliśmy razem z nimi nad jezioro. W trakcie naszych spacerów czy przejażdżek bardzo dużo wspominaliśmy. Między innymi nasze drugie spotkanie w ośrodku w lesie nad jeziorem. Wtedy również przyjechała na wypoczynek rodzinny, tylko tym razem było to lato. Przyznała mi się, że nie chciała jechać na ten urlop na Kaszubach, ale w końcu i tak pojechała. Niestety poza lekcjami jazdy konnej nie spotykaliśmy się bardzo często, ponieważ hotel pękał w szwach i chyba każdy z gości zapisał się na lekcje jazdy konnej, więc instruktorzy pracowali do późnego wieczora. Któregoś wieczoru udał się jej wyciągnąć mnie na spacer nad jezioro. Tak dobrze nam się rozmawiało, że siedzieliśmy nad jeziorem aż do wschodu słońca. Co prawda trudno mi było przeżyć następny dzień pracy w ośrodku jeździeckim… Miło było tak sobie wspominać, ale niestety trzeba było w końcu opuścić ośrodek w lesie nad jeziorem i udać się do domu. Po tym urlopie na Kaszubach sierdziliśmy z żoną, że postaramy się odwiedzać Kaszuby choć raz w roku. Może nie w tym samym ośrodku letniskowym, ale na pewno gdzieś w lesie nad jeziorem.