|
Czas leci bardzo szybko. Zanim się spostrzegliśmy byliśmy po maturze. Postanowiliśmy, więc z tej okazji zorganizować sobie ostatni wyjazd klasowy. We wrześniu wszyscy mieliśmy jeszcze wakacje, więc postanowiliśmy wypocząć za miastem. Nie bardzo mogliśmy się zgrać co do wyboru miejsca, ale w końcu stanęło, że pojedziemy na Kaszuby. Wybraliśmy ośrodek w lesie nad jeziorem, w którym byliśmy na naszym zjeździe integracyjnym. Postaraliśmy się, aby ten weekend na Kaszubach wyglądał identycznie jak owy wyjazd integracyjny. Z tej racji wynajęliśmy te same domki letniskowe, w którym mieszkaliśmy na wyjeździe integracyjnym. Wszyscy byli podekscytowani tym urlopem na Kaszubach, tym bardziej, że dla większości był to ostatni tegoroczny weekend na Kaszubach. Nie mogliśmy się doczekać tego ostatniego wyjazdu klasowego, a zarazem pierwszego zjazdu klasowego po maturze. Bardzo byliśmy ciekawi, jak i czy w ogóle zmienił się ten ośrodek w lesie nad jeziorem. Już nie mogliśmy się doczekać, żeby zobaczyć miejsce, gdzie pierwszy raz tak naprawdę mogliśmy się poznać, gdzie rodziły się pierwsze przyjaźnie, a nawet miłości klasowe. Im bliżej było wyjazdu na Kaszuby, tym wolnie zdawał się płynąć czas. A każdy z nas czekał tylko, żeby już wsiąść do tego autokaru i pojechać na miły weekend za miastem. Już też chcieliśmy zobaczyć te domki letniskowe, żeby wspomnienia mogły odżyć na nowo. W sumie, to na ten zjazd klasowy wybrała się cała klasa, co nas jeszcze bardziej ucieszyło, bo w końcu nie wiedzieliśmy się przez parę ostatnich miesięcy i nie wiadomo, kiedy znowu się zobaczymy w pełnym gronie. Gdy przyszedł upragniony czas wyjazdu na urlop na Kaszubach poziom ekscytacji osiągnął zenit! W autokarze w drodze na Kaszuby mówiliśmy jeden przez drugiego. Głównym tematem były minione wakacje i oczywiście studia. Droga do ośrodka letniskowego. minęła bardzo szybko (no a poza tym z naszej miejscowości na Kaszuby jest dość blisko). Gdy wysiedliśmy z autokaru i zobaczyliśmy ośrodek w lesie nad jeziorem, okazało się, ż poza drobnymi zmianami wyglądu zewnętrznego domków letniskowych nic się nie zmieniło. Nie mogliśmy się doczekać, kiedy zobaczymy te domki od wewnątrz. Z szybkością błyskawicy zakwaterowaliśmy się i rozdzieliliśmy po pokojach. Kiedy otworzyliśmy nasze domki letniskowe, spostrzegliśmy prawie zupełnie nowe wnętrza. Po rozpakowaniu swoich rzeczy i ulokowaniu się w pokojach, wszyscy udaliśmy się nad jezioro. Tam na wyjeździe integracyjnym spędzaliśmy najwięcej czasu. Fakt, że hotel na Kaszubach mało się zmienił, sprzyjał celowi naszego zjazdu klasowego, czyli przywoływaniu wspomnień i ostatecznym pożegnaniem się z liceum. Od razu zaczęliśmy sobie przypominać, co działo się w trakcie naszego wyjazdu integracyjnego. Najśmieszniejsze było to, że mieliśmy problem, żeby zapamiętać nasz imiona. Gdy przyjechaliśmy na Kaszuby, aby się integrować, znaliśmy się (przynajmniej w większości) dopiero od dwóch tygodni. Pamiętaliśmy imiona tych, z którymi byliśmy w domkach letniskowych. Ale mimo wszystko czas wyjazdu integracyjnego sprawił, że się ze sobą zżyliśmy, byliśmy zgrani i potrafiliśmy dojść do porozumienia w każdej sytuacji. Wyjazd integracyjny, to był wspaniały czas. Kiedy byliśmy w tym ośrodku w lesie nad jeziorem po raz pierwszy, nie zdawaliśmy sobie sprawy, ile wysiłku i pracy będzie nas kosztowała nauka w liceum. Siedząc przed domkami letniskowymi czy nad jeziorem, nie mieliśmy pojęcia o tym, co zacznie się, gdy wrócimy do szkoły. Wyjazd integracyjny na Kaszubach był tak naprawdę ostatnim takim oderwanym od rzeczywistości szkolnej wyjazdem. Reszta naszych wycieczek (niektóre też w okolice Kaszub) niby były dla nas wypoczynkiem, ale każdy z nas martwił się gdzieś w głębi ducha co będzie, gdy wrócimy do szkoły. Wyjazd integracyjne był też czasem, kiedy to pierwszy raz podpadliśmy nauczycielom. Każdy z nas bardzo dokładnie pamięta tę historię. Jednego wieczoru zebraliśmy w trzydzieści osób w jednym z domków letniskowych i integrowaliśmy się... przy alkoholu. Na nasze szczęście nauczyciele nas przyłapali. Nikt z nas co prawda nie był w stanie upojenia, ale sam fakt, że w jednym z domków letniskowych naszej klasy, naszego wyjazdu integracyjnego, pojawił się alkohol, było nie do przyjęcia. Na takich wspomnieniach (nie tylko wyjazdu integracyjnego) minęły nam właściwie całe dwa dni zjazdu klasowego na Kaszubach. Ten weekend na Kaszubach był naprawdę wspaniały. Wszyscy cieszyliśmy się, że ten ostatni urlop mogliśmy spędzić w gronie osób, z którymi przez ostatnie trzy lata spędzaliśmy najwięcej czasu. Nikt z nas nie chciał opuszczać ośrodka w lesie nad jeziorem. Rozstając się zgodnie stwierdziliśmy, że wszystkie nasze zjazdy klasowe spędzać będziemy właśnie na Kaszubach, w tym ośrodku w lesie nad jeziorem i w tych domkach letniskowych, gdzie zostały nasze wspomnienia.
|