|
W kwietniu do naszej firmy przybyło wielu nowych pracowników. Trzeba było zorganizować dla nich szkolenie. Nie znaliśmy się jeszcze dość dobrze, więc postanowiliśmy połączyć przyjemne z pożytecznym i szkolenie połączyliśmy z wyjazdem integracyjnym. Weekend majowy był coraz bliżej, więc nie myśląc wiele, zarezerwowaliśmy hotel na Kaszubach. Co prawda musieliśmy przedłużyć sobie ten weekend majowy do co najmniej tygodnia, ale szef bez problemu się zgodził. W końcu głównym celem tego wyjazdu nie było wcale spotkanie integracyjne, a szkolenie nowych pracowników (my „starzy” też na tym oczywiście mieliśmy skorzystać). Ośrodek znajdował się w lesie nad jeziorem i posiadał szkółkę jazdy konnej, więc zapowiadała się przyjemnie pracowita majówka. Na terenie ośrodka letniskowego znajdowały się też boiska do gry w piłkę, więc mogliśmy rozegrać sobie mały mecz. Pogoda, kaszubskie krajobrazy i klimat Kaszub sprzyjały każdemu uczestnikowi wyjazdu integracyjnego i szkolenia. Warunki w hotelu na Kaszubach również sprzyjały. Domki letniskowe były blisko siebie. Pierwszego wieczoru na jednej z sali konferencyjnych hotelu zorganizowaliśmy sobie wieczorek zapoznawczy. Tam „przełamywaliśmy pierwsze lody”. Myśleliśmy, że atmosfera na tym pierwszym spotkaniu integracyjnym nie będzie aż taka luźna. Wszyscy się śmiali i rozmawiali ze sobą ochoczo. Rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym. Oczywiście głównym tematem była rodzina. Prym wiodły opowieści z wyjazdów rodzinnych (niektóre bardzo zabawne). Od następnego dnia niestety trzeba było zacząć szkolenie, ale nie wykluczało to dobrej zabawy. W końcu oprócz szkolenia miał to być wyjazd integracyjny. Szkolenia trwały od rana do popołudnia, więc mieliśmy trochę czasu, aby się zapoznać. Pierwsze popołudnia i wieczory spędzaliśmy w szkółce jazdy konnej. Dla każdego z nas jazda konna była rzeczą nową, więc można powiedzieć, że na szkoleniu nauczyliśmy się czegoś „ponad program”. Konie bardzo nas do siebie zbliżyły. Dużo siniaków po upadkach nie powodowało, że humory nam się psuły. Wręcz przeciwnie, stwierdziliśmy, że gdyby nie one, to szybko byśmy zapomnieli o nauce jazdy konnej. Ostatniego dnia nauki jazdy konnej pojechaliśmy konno z naszym nauczycielem do lasu. Był to bardzo relaksujący czas. Mogliśmy poznać okolicę. Lasy na Kaszubach są naprawdę piękne i malownicze, jak z obrazka. Ośrodek znajdował się nad jeziorem, więc część wieczorów spędziliśmy przechadzając się wzdłuż jego brzegów i po prostu rozmawiając. Kiedy krajobraz jeziora na Kaszubach się nam znudził, zaczęliśmy chodzić na spacery do lasu. Miło było zrelaksować się po całodniowych konferencjach. W trakcie czasu na integrację dużo się o sobie dowiedzieliśmy. Nawiązaliśmy nowe przyjaźnie. Jednego wieczoru postanowiliśmy skorzystać z jednego z boisk znajdujących się na terenie ośrodka letniskowego i rozegraliśmy mecz piłki nożnej. Nie wiedzieliśmy jak się podzielić, więc zrobiliśmy losowanie. Oczywiście potrzebowaliśmy neutralnego sędzi. Postanowiliśmy poprosić o pomoc właściciela hotelu na Kaszubach, który z chęcią się zgodził nam pomóc. Okazało się, że albo jesteśmy bardzo dobrzy, albo bardzo beznadziejni w grze w piłkę, bo był remis (zero do zera). Zwieńczeniem ciężkiej pracy szkolenia i „ciężkiej pracy” integrowania się było ognisko ostatniego wieczoru. Przedłużony weekend majowy była tak wspaniały, że nikt nie chciał wracać. Ciężko nam było opuszczać to piękne miejsce, jakim są Kaszuby. Postanowiliśmy, że wszelkiego rodzaju szkolenia, konferencje i inne wyjazdy oraz spotkania firmowe będziemy spędzali właśnie w tym ośrodku letniskowym. Wszyscy byliśmy zadowoleni z tego wyjazdu szkoleniowo – integracyjnego. |